Coraz trudniejsza sytuacja

Coraz trudniejsza sytuacja Banki kredyty kredytobiorcy

Od chwili wprowadzenia w życie pierwszych zapisów rekomendacji T na rynku kredytów hipotecznych zaczęło się robić coraz bardziej nieciekawie. Szczególnie w branży kredytów walutowych, bowiem zgodnie z zapisami rekomendacji T banki teraz wymagają od swoich klientów tak zwanych wkładów własnych. Konkretnie dla kredytów, których spłata nie przekracza pięciu lat wkład własny wynosi 10 procent, natomiast powyżej pięciu lat 20 procent. Jeżeli klient nie dysponuje wkładem własnym musi ubezpieczyć spłatę kredytu, lub wykazać się dodatkowym zabezpieczeniem, na przykład w postaci drugiej nieruchomości. Tak czy inaczej możliwości kredytobiorców zostały znacznie ograniczone. Ponoć Komisja Nadzoru Finansowego stoi murem za klientami banków i w ten sposób stara się ich chronić przed… nimi samymi. Okazuje się jednak, że to nie wszystko, bowiem ta sama komisja ma zamiar jeszcze bardziej strzec interesów klientów banków i już przygotowuje się do całkowitego wstrzymania kredytów walutowych. Jak się okazuje nie musi, bowiem znacznie skomplikowała się sytuacja w strefie euro oraz franka szwajcarskiego. W związku z tym już same banki nie są tak skore do kredytowania walutowego, a i kredytobiorcy są już o wiele ostrożniejsi.
– Przynajmniej taką ostatnio informację wyczytałem w internecie, a jej autorami są analitycy firmy TMS Brokers. Jeżeli jest to prawda, a nie mam powodów aby tej wiadomości nie wierzyć, to może okazać się, że KNF całkowicie zabroni udzielania kredytów walutowych. Dlaczego? Ponieważ jeżeli wzrosną stopy procentowe wróci popyt na kredyty walutowe, a już w chwili obecnej 60 procent kredytów hipotecznych udzielanych jest w walutach obcych. Komisja Nadzoru Finansowego nie chce dopuścić, aby procent ten jeszcze bardziej się zwiększył, więc planuje ten swoisty „walutowy zamordyzm”. TSM Brokerst twierdzi, że: ” zakaz udzielania kredytów w walutach obcych to ze strony KNF przejaw ostrożności, ponieważ w chwili obecnej ponad 60 procent kredytów hipotecznych to kredyty walutowe. Gdyby doszło do gwałtownego osłabienia złotego – niestety zbyt często dochodzi – wówczas kredytobiorcy mają wtedy niemałe kłopoty ze spłacaniem kredytów, a nawet gdyby tak się nie stało trudności ze swoimi bilansami miałyby banki”. A ja twierdzę, że banki same doskonale dają sobie radę bez takie ingerencji w ich sprawy KNF – powiedział jeden z kredytobiorców.
Jeżeli banki decydują się na udzielenie kredytu walutowego /i nie tylko/ to teraz dziesięć razy obejrzą z każdej strony euro, dolara czy złotówkę, dziesięć raz prześwietlą klienta i dziesięć razy zastanowią się nad ostateczną decyzją – co zresztą już niejednokrotnie uczyniły – powiedział jeden z klientów banków.
Wprawdzie nie ma jeszcze całkowitego załamania na rynku kredytów walutowych, ale kolejne oznaki niepokoju już tak i są już banki rezygnujące z kredytów walutowych. Co będzie jeżeli złoty jeszcze bardziej straci na ważności? Mają jednak racje nasi analitycy którzy twierdzą, że nie zaostrzenie ze strony KNF ma decydujący wpływa na pozycję złotego oraz całą tą nieciekawą sytuację na rynku kredytów hipotecznych w walutach obcych, a przede wszystkim brak konkretnych działań nad ograniczeniem deficytu budżetowego oraz działania nad ograniczeniami wydatków.